Koło AktywnościŁódź

O fotografii reporterskiej słów kilka…

napisany przez user on Sierpień 30, 2010 | Jeden komentarz

Radosław Stefański

Mówi się, że życiem człowieka determinują cztery uczucia – szczęścia, smutku, przyjemności i miłości. Zdjęcia reporterskie, to jeden z najwdzięczniejszych rodzajów fotografii. Nic tak nie porusza serca, jak czyjeś emocje, uczucia. Smutek, radość, płacz, śmiech, ból, krzyk – to to, co można zaobserwować na twarzy człowieka w różnych momentach jego życia. W chwilach smutku warto wrócić do fotografii pełnej uśmiechu i ciepła, wspominając szczęśliwe chwile. Natomiast oglądanie zdjęć na których ludzkie twarze wyrażają ból i cierpienie zawsze skłania do zastanowienia, chwili refleksji, a jeśli te zdjęcia przedstawiają naszą osobę, warto wspomnieć na doświadczenie, którego nas nauczyła sytuacja przywołana na fotografii.

Człowiek żyje po to, by żyć, tworzyć i utrwalać piękno!

Fotografia reporterska, to chwile, które utrwalane zostaję w niemalże każdych sytuacjach ludzkiej egzystencji, począwszy od wspólnego wypowiadania „Tak!” w kościele przed Bogiem, poprzez radość wywołaną narodzinami nowego życia, a kończąc na szarej ludzkiej codzienności.

Gdybyśmy mogli porozumieć się za pomocą obrazów, nie potrzebowalibyśmy języka. Każda fotografia, a także każdy film odbija tylko mały wycinek rzeczywistości. Różni ludzie, patrząc na ten wycinek, postrzegają różne jego elementy. To samo zdjęcie jakiejś ulicy może sprawić, że jeden człowiek, patrząc na nie, zwróci uwagę na wysokość domów, inny na wielkość okien wystawowych, inny na ruch uliczny, typ samochodów lub urodę dziewczyny, która znalazła się na pierwszym planie.

Obraz – wbrew pozorom – jest bardziej wieloznaczny niż słowo.

Wszystkie zdjęcia autorstwa Aleksandra Krawczyka.

Wszelkie prawa zastrzeżone.


Polityk też człowiek!?

napisany przez user on Sierpień 2, 2010 | 2 komentarze

Autor: Tomasz Piotrowski

Tylnymi drzwiami, trochę niepostrzeżenie w Polskiej polityce dokonała się rewolucja. Absolutnie bezkrwawa i jak najbardziej pozytywna.

Jej autorem są social media, czyli bardzo popularne ostatnio na całym świecie serwisy społecznościowe takie jak Facebook, Twitter, My Space czy polska Nasza Klasa. Dzięki temu mitycznemu i dla wielu jeszcze tajemniczemu pojęciu polscy politycy zaczęli rozmawiać z ludźmi, dzielić się swoimi spostrzeżeniami, refleksjami, informować o tym co robią, czasem nawet pokazywać trochę swojej prywatności i co najważniejsze wchodzą w interakcję ze statystycznym Kowalskim.

Czy to tylko wyraz pragmatycznego wyrachowania czy chęć korzystania z nowoczesnych narzędzi komunikacji przy dotarciu do wyborców ? Tak naprawdę nie ma to wielkiego znaczenia, ważny jest fakt, że nareszcie mamy możliwość poznania tych podobno suchych, wypranych z emocji ludzi od innej, ciekawszej i przystępniejszej strony. Facebook czy Twitter to czasami też jedyna skuteczna forma dotarcia do młodego pokolenia, któremu internet potrzebny jest do życia tak samo jak powietrze. Pokolenia które przeważnie nie ogląda telewizji, nie czyta gazet, wszystkie informacje czerpiąc z sieci, ale pokolenia które też głosuje i to coraz chętniej.

Jeśli chcielibyśmy przypisać 500 milionów osób korzystających z Facebooka do jednego państwa, byłoby to trzecie największe państwo na świecie! W samej tylko Polsce serwis ma ponad 3 mln użytkowników, a razem z rodzimą Naszą Klasą i innymi serwisami swoim zasięgiem obejmuje prawie połowę Polaków. Te liczby cały czas rosną. Wielu polityków już to zrozumiało, Ci którzy tego nie pojmą i zlekceważą prędzej czy później przestaną istnieć w świadomości.


Z cyklu zagadkowe zamki, czyli zamek Dunajec w Niedzicy

napisany przez user on Lipiec 14, 2010 | Brak komentarzy

 W tym dziale znajdziecie systematycznie publikowane wpisy członków naszego Koła. Abyście pozbawili się złudzeń, że naszym jedynym zamiłowaniem jest polityka, zapoznajcie się z tekstem Moniki Byczkowskiej, która wręcz pała miłością do polskich zamków!

                                                   

Wybór miejsca na wakacje to dla wielu z nas nie lada wyczyn. Wreszcie po długich rozmyślaniach decydujemy się na polskie góry. Nieważne w jakiej miejscowości się zatrzymamy, ważne, by była na terenie Pienin, co umożliwia szybki dojazd do wsi Niedzica z XII-wiecznym zamkiem Dunajec (nie mylić z zamkiem w Nidzicy na Mazurach), królującym nad Zalewem Czorsztyńskim.

Niedzica to miejscowość leżąca w województwie małopolskim, ok. 30 km. od Nowego Targu, u podnóży Pienin Spiskich (Zamagurze). Graniczy z elektrownią i zaporą na Dunajcu tworzącą sztuczny zbiornik jakim jest Zalew Czorsztyński. Najsłynniejszym zabytkiem jest przepiękny zamek, który z roku na rok przyciąga coraz więcej turystów. Zamek powstawał w XII wieku, w latach 20-30, dzięki landgrafom spiskim. Zbudowano go w celu ochrony szlaku handlowego przebiegającego z Polski do Węgier. Przez wieki zamek bezustannie zmieniał właścicieli. Był między innymi w rękach polskich, węgierskich czy chorwackich. Na dzień dzisiejszy zamek należy do Stowarzyszenia Historyków Sztuki . Ponadto mieści się w nim siedziba Domu Pracy Twórczej Stowarzyszenia Historyków Sztuki oraz muzeum udostępnione zwiedzającym. Istotne w dziejach zamku jest to, że Zygmunt Luksemburski podpisał tu akt zastawu 16 polskich miast spiskich Władysławowi Jagielle. W Niedzicy, będącej we władaniu Węgier, mianowicie rodziny Palocsayów Salomonów panujących do roku 1918, utrzymywała się brutalna pańszczyzna do lat 30 XIX wieku, nadmiernie wykorzystująca ówczesnych chłopów. Jedną z największych tajemnic w historii zamku jest inkaskie „kipu” – rodzaj zapisu informacji pismem węzełkowym, które odnaleziono po II wojnie światowej. Zawiera ono podobno informacje o ukrytym skarbie. Według legendy z końca XVIII wieku w okolicy zamku przebywali Inkowie, potomkowie Tupaca Amaru II, którzy uciekali przed hiszpańskimi prześladowcami. Ów skarb to tylko część bogactwa, które miało być rzekomo przeznaczone na organizację powstania przeciwko Hiszpanii.

Z zamkiem niedzickim związanych jest kilka legend. Jedna z nich opowiada „O kłótliwym małżeństwie i o tym czym się takie kończą”. Dawno, dawno temu zamek zamieszkiwał książę Bogusław wraz ze swoją świeżo upieczoną małżonką Brunhildą. Krótko trwało ich szczęście, bowiem z dnia na dzień coraz bardziej się kłócili, a w niezmiernie głośnych wrzaskach nie przeszkadzała im nawet obecność służby, czy też innych mieszkańców zamku. Kazano więc nowożeńcom przenieść się ze swoimi awanturami do wieży zamkowej, gdzie na pewno nie będzie ich słychać. Pewnego dnia rozwścieczona Brunhilda rzuciła wazą wprost w głowę Bogusława. Ten popchnął żonę w odwecie tak mocno, że szczupła kobieta wypadła przez okno wieży wprost do studni zamkowej. Bogusław co noc prosił o wybaczenie swoją małżonkę, siedząc nad studnią. Podczas kolejnej próby usłyszał głos ze studni: „Wybaczam Ci Bogusławie…. Łysy”. Książę obdarzony bujną czupryną zastanawiał się co miał znaczyć ten przydomek. Następnego ranka zrozumiał sens wyszeptanych słów – nie miał ani jednego włosa na głowie! Brunhilda przebaczyła Bogusławowi, ale nie obeszło się bez kobiecej zemsty. Do dziś chętni panowie mogą powiedzieć imię swojej ukochanej nad studnią. Gdy nie będą mieli nic na sumieniu, włos z głowy im nie spadnie, w przeciwnym razie skończą jak Bogusław. Legenda ta została wykorzystana w książce Adama Bahdaja oraz serialu młodzieżowym „Wakacje z duchami”. Wiele scen filmowych kręcono właśnie na zamku Dunajec.

Inna legenda dotyczy więzionego na zamku Janosika – polskiego Robin Hood’a. Po dziś dzień w jednej z sal na zamku istnieje otwór po haku, który wyrwał Janosik. W przypływie ogromnych sił wzmaganych miłością i tęsknotą za ukochaną, rozbójnik rozerwał więzy, wyważył mocne, dębowe drzwi i sprawnie przeskakując zamkowe mury uciekł strażnikom. Niestety, gdy ukrywał się u swojej kochanej Maryny, ta za garść srebrników wydała go żołnierzom. Podobno gdy zakręci się palcem w otworze po haku i jednocześnie wypowie życzenie, ma ono wielką szansę na spełnienie. Niestety nie wiadomo, którym palcem, którą ręką i w którą stronę należy kręcić. Ale czy nie warto ulec pokusie?:)

Prócz zwiedzania zamku możemy również skorzystać z rejsu statkiem po Zalewie Czorsztyńskim. Do wyboru mamy różnej wielkości statki: Dunajec, Harnaś i Biała Dama. Rejs trwa ok. 50 minut , a dodatkową atrakcją prócz widoku na Pieniny są ruiny zamku w Czorsztynie po drugiej stronie zbiornika (lewy brzeg jeziora), również udostępniane do zwiedzania. Ponadto blisko do Sromowców, gdzie znajduje się znany spływ kajakowy Przełom Dunajca.

Zamek Niedzica otwarty jest dla zwiedzających od początku maja do końca września, codziennie od 9:00 do 19:00. Ceny biletów od 7 do 9 zł, a w cenie w okresie letnim również wstęp do pobliskiej „wozowni”, pełnej zabytkowych powozów i karet. Oczywiście, dla dzieci, nie tylko z grup kolonijnych, bardzo atrakcyjne będą liczne pamiątki i smaczne, ciepłe oscypki dostępne w kramikach obok zamku.


twitter facebook naszaklasa